PL EN DE

Blog

O empatii dla siebie

Autor: Małgorzata Żółtaszek | 2015-12-20

Przymierzałam się do tego tekstu sześć razy. Próbowałam w dzień i w nocy. W dobrej kondycji fizycznej i z bólem głowy. W ogarniającym mnie porządku i w bałaganie.

Chciałam przekazać Wam gotowy przepis na ciepłą i pachnącą empatię wobec siebie. Niczym świąteczny makowiec. Jeden przykład, szczypta teorii i garść praktyki. Zmieniłam zdanie.   

Dlaczego potrzebuję empatii?

Autor: Małgorzata Żółtaszek | 2015-10-09

Grupa dzieci. Wiek wczesnoszkolny. Wycinamy, kleimy, malujemy. Pracujemy nad marzeniem dotyczącym przyszłości zawodowej – co chciałbyś /chciałabyś robić, kim chciałbyś /chciałabyś być, gdy będziesz dorosły / dorosła?

Propozycji jest wiele. Kosmetyczka, rolnik, kierowca TIR-a, nauczycielka, lekarz. Pomysły przychodzą do głowy z łatwością lub wymagają wsparcia. Praca wre. W sali słychać rozmowy, odgłosy szurających po kartkach kredek, cmokanie ustami sprawiające wrażenie dużego skupienia. Nagle robi się cicho i przez klasę przetacza się pomruk:

– Zobaczcie, co Tomek narysował. Widzieliście, co Tomek narysował? To straszne, co Tomek narysował!  

O rywalizacji

Autor: Małgorzata Żółtaszek | 2015-09-11

Kiedy moja Alunia była w pierwszej klasie na jednym z zebrań dla rodziców wywiązała się dyskusja na temat rywalizacji. Padały głosy, że rywalizacja to coś zupełnie naturalnego, że dzieci powinny w niej wyrastać, ponieważ taki mamy świat i trzeba umieć się do niego dopasować. Zgłaszałam wówczas swój nieśmiały sprzeciw, tym bardziej że byłam świeżo po obejrzeniu dokumentu „Alfabet” (kto jeszcze nie widział, niech obejrzy koniecznie!). Minął rok od tamtej dyskusji, a moje zdanie się nie zmieniło. Nie chcę przyuczać moich dzieci do rywalizowania.  

Spanie z dziećmi, czyli o balansowaniu między tkliwością a złością.

Autor: Małgorzata Żółtaszek | 2015-01-10

Siadając do komputera, chciałam napisać tekst o pewnych stworach w kolorowych piżamkach, które z uporem maniaka pakują się niepostrzeżenie nocą do mojego łóżka. Nad ranem jestem jedynie zdziwiona, że boli mnie kręgosłup, czuję się wymięta, potargana i ogólnie wymordowana. Natomiast Tuptusie, bo właśnie o tych stworach mowa, przeszczęśliwe tulą się, uśmiechają i pełne radości i energii wchodzą w nowy dzień.  

Musi być posprzątane, musi być ugotowane… I do tego spokojnie.

Autor: Małgorzata Żółtaszek | 2014-12-20

Radio gra. „Jest taki dzień…”, „Christmas time…”, „Feliz navidad…”. Choinki i kolorowe, świąteczne dekoracje wokół. Może trochę komercyjnie, ale czuje się, że Święta nadchodzą. Miłe Święta. Rodzinne, ciepłe, serdeczne. Z założenia i w życzeniach spokojne.
W tym wszystkim ja – świąteczny wariat. W głowie „MUSIZM”.