Blog

Gdy jesteś „kotem” własnego rodzica, czyli o „fali” w wychowaniu

Autor: @pozytywnerelacje | 2020-10-14

Tak, tak. Wiem, jak to brzmi. Sam pomysł zestawienia wojskowej „fali” z wychowaniem dzieci, wydaje się czymś absurdalnym. Jednak chciałabym dziś o tym napisać, nie po to, by udowadniać sadyzm i maltretowanie [choć i to się dzieje w zaciszu domowego ogniska:( ], ale po to, by pokazać ciąg – myśmy przeżyli, więc nasze dzieci też przeżyją.

Czym jest fala? To gnębienie słabszych, nieobeznanych, nie znających reguł i będących na początku swojej drogi, przez tych, którzy już wiedzą, już przeżyli, już doświadczyli, już mają za sobą podporządkowanie i upokorzenie, przemoc psychiczną i / lub fizyczną i serwują ją dalej. „Dziadki” i „koty”.

Można by było powiedzieć – cóż takie są reguły gry. Zawsze tak było, to taka tradycja, po co to zmieniać. W końcu każdy, kto doświadczył fali przeżył, a jeśli nie, oznacza to, że był za słaby. Króluje też powiedzenie „co nas nie zabije, to nas wzmocni”. W wojsku „fala” przybiera formę skrajną, ale samo jej zjawisko, jest obecne w naszym życiu na co dzień. W relacjach z dziećmi również.

Piszę ten tekst po otrzymaniu pewnej „śmiesznostki”, wysyłanej od jednej osoby do drugiej. Filmik przesłano mi, by wywołać mój śmiech, rechot ubawienia. Spodziewano się dzielenia komentarzami typu: „patrz, jak manipuluje”, „patrz, jak go paluszek boli”, „patrz, co wymyśla, by nie odrabiać lekcji”, „mój robi to samo”, „twoje może nie, ale masz szczęście mieć grzeczne dzieci”. Tyle, że ja nie zareagowałam śmiechem. Bo ten film naprawdę nie jest śmieszny. Jednak, by to dostrzec, trzeba elementarnej wrażliwości. I tu pojawia się „fala”, która to uniemożliwia.

Wyobraźmy sobie małego chłopca – Tomka, któremu rodzice nie wierzą, traktują go z przymrużeniem oka. Gdy spełnia ich oczekiwania, z zadowoleniem kiwają głowami, ale nie za bardzo – by go nie zepsuć. Gdy sygnalizuje, że coś mu się nie podoba, następuje szybka pacyfikacja. Ośmieszeniem, zawstydzeniem, porównaniem do innych, opowiadaniem na forum sąsiadów i rodziny o lenistwie, nieporadności, łzach i słabościach. Wyobraźcie sobie tego chłopca, jak jest karcony fizycznie i psychicznie, gdy coś pójdzie nie tak, jak powinno. Zamiast wsparcia od najbliższych, otrzyma przemoc – czasem jawną, a czasem taką w białych rękawiczkach. Jednak obie formy zostawią ślad. Ranę na sercu, wspomnienie bólu odrzucenia, cierpienie związane z brakiem wsparcia, czułości i bliskości. Myśl, która rozrasta się każdego dnia: „jestem do niczego”, „nie zasługuję na miłość”, „nie można mnie lubić, akceptować”.

Co będzie robił ten chłopiec? Podda się, uznając, że nigdy nie będzie wystarczająco dobry – może wejść w używki, nałogi, lub będzie walczył każdego dnia, by zasłużyć na „głaska”. Jako osoba dorosła – pan Tomasz zapomni o małym chłopcu z dawnych lat, ale mały chłopiec nie zapomni o nim. Będzie obecny i będzie starał się dojść do głosu. Im bardziej będzie chciał to zrobić, tym większy wysiłek podejmą pozostałe części Tomasza, by mały Tomek nie został usłyszany. Pan Tomasz odetnie się od uczuć, ponieważ czucie boli. Pan Tomasz będzie wyśmiewał wrażliwość, bo gdyby to zrobił, musiałby pochylić się nad małym Tomkiem, a to wywoła cierpienie. Pan Tomasz będzie racjonalizował wszystkie przejawy przemocy emocjonalnej i fizycznej – gdyby tego nie zrobił, mały Tomek znów doszedłby do głosu.

I nagle pan Tomasz zostaje ojcem. Kogo zobaczy w swoim dziecku? Małą, bezbronną, łaknącą miłości, akceptacji, bezpieczeństwa, bliskości istotkę, skazaną na łaskę i niełaskę swoich rodziców? Czy może manipulujące płaczem stworzenie, którego nie powinno się nosić, tulić i być „na zawołanie”, bo się zbyt przyzwyczai i będzie „wymuszać”. Czy gdy maluch będzie rósł, pan Tomasz znajdzie w sobie przestrzeń, by przeprowadzić własne dziecko przez jego złość, smutek, rozczarowanie pierwszej porażki? Czy będzie obok, gdy pojawi się strach liczony na miarę dziecięcego wieku? A może wyśmieje, powie żeby nie przesadzać. Może też skarcić, tak jak karcono jego, bo „ludzie widzą i patrzą”.

Czy nie przypomina Wam to „fali”? Czy nie niesie się ona z pokolenia na pokolenie? Czy naprawdę tego chcemy dla naszych dzieci? Czy naprawdę tak boimy się poczuć to wszystko, co było i jest, że jesteśmy gotowi skrzywdzić innych – młodszych, słabszych, od nas zależnych?

„Terapia to nie wstyd” – głosi promowana kampania społeczna. To prawda. To nie jest wstyd chodzić na terapię. To wielka odwaga, spotkać się ze sobą. Przyjąć siebie w jasności i ciemności. W radości i smutku. W sukcesach i w porażkach. W szczęściu i w cierpieniu. Jeśli nie dla siebie, to po to, by zatrzymać „falę”. By nie przekazywać bólu dalej. Bo po co i w imię czego. Lepiej przecież, być wspaniałym rodzicem wspaniałego dziecka, niż wojskowym „dziadkiem”, dla swojego „kota”.

************************************************************************************************************************************************

Ze swojej strony zapraszam na warsztaty i sesje indywidualne w oparciu o Porozumienie bez Przemocy (NVC) Marshalla Rosenberga i System Wewnętrznej Rodziny (IFS) Richarda Schwartza.

Syndrom niewykorzystanej szansy

Autor: @pozytywnerelacje | 2019-09-03

Wyobraź sobie, że każdego dnia zabierasz swoją pracę do domu. To raptem zadania na godzinę, lub dwie, ale codziennie.

Wyobraź sobie, że zabierasz pracę do domu na weekendy – by przygotować sprawozdanie, przeanalizować raport, lub przyswoić dane na temat nowych produktów.

Wyobraź sobie, że Twoje otoczenie nieustannie kontroluje Twoje postępy w pracy. Każdego dnia jesteś oceniany. Niejednokrotnie Twoi przełożeni poszukują sposobu, by pokazać Ci, jak wiele jeszcze nie umiesz, jak wiele pracy musisz jeszcze włożyć, by pretendować do bycia „KIMŚ”.

Wyobraź sobie, że po powrocie do domu Twoi bliscy otaczają Cię kołem. Przeglądają Twój kalendarz, dokumenty, które przyniosłeś. Zamiast zapytać, jak Ci minął dzień, pospieszają Cię przy zjedzeniu posiłku, byś jak najszybciej mógł usiąść do Twoich obowiązków. Bo przecież to jedynie one Ciebie definiują.

A teraz wyobraź sobie jeszcze, że wiedząc o wszystkich rzeczach, które masz do zrobienia, zdajesz sobie sprawę, że dopiero późnym wieczorem, będziesz mógł się za nie zabrać. Wcześniejsze godziny w Twoim kalendarzu zostały zapełnione zajęciami z planowania domowego budżetu, intensywnego kursu języka rosyjskiego, obowiązkowych spotkań kulinarnych, basenu, czytania na czas, baletu i jazdy konnej. To ostatnie akurat wybrałeś sobie sam, bo kontakt ze zwierzętami wycisza Cię i uspokaja. W pozostałych zajęciach uczestniczysz, bo mogą Ci się przydać w przyszłości, bo chodzi o to, byś trenował swój mózg, zdobywał nowe umiejętności, byś potrafił więcej, bo osoby, które Cię zapisały (przełożony, żona, mąż) chcą byś miał lepiej od nich, by niczego Ci nie zabrakło.

„Ja nie miałem takich możliwości”, „To kosztuje dużo pieniędzy”, „Ciesz się, że Cię podwożę, choć naprawdę wolałabym robić w tym czasie coś innego”, „Inne osoby chodzą na zajęcia i sobie chwalą”, „Wszyscy wokół Ciebie jakoś sobie radzą z pogodzeniem pracy i dodatkowych zajęć”.

Chodzisz więc do pracy, bierzesz pracę do domu. W pośpiechu jesz obiad i pędzisz na wszystkie zajęcia Twojej wielkiej szansy. Potem wracasz do domu, robisz raporty, sprawozdania, zdobywasz nową wiedzę, by na drugi dzień udowodnić, że już wystarczająco umiesz. Okazuje się jednak, że ciągle jest mało. Czekasz więc z utęsknieniem na jazdę konną. Myślisz o ciszy, spokoju i krótkich chwilach błogości i lekkości. Gdy jednak przyjeżdżasz na trening dowiadujesz się od trenera, że stadnina musi udowodnić swoją pozycję, więc Ty od dziś będziesz brał udział w zawodach. I znów musisz pokazać na co Cię stać. Musisz być lepszy, szybszy, sprawniejszy, atrakcyjniejszy. Bo przecież to wszystko to Twoja wielka, życiowa szansa.

I tylko czasem, gdy padasz wieczorem z nóg przychodzi Ci do głowy myśl, czy gdzieś w tym wszystkim jesteś Ty sam. Czy ludzie wokół Ciebie choć przez chwilę naprawdę myślą o Tobie? I czy Ty jeszcze wiesz kim jesteś i kim chciałbyś być?

Rekomendacje szkoleń i rozmowy o empatii

Autor: @pozytywnerelacje | 2018-12-13

A tu będzie o Porozumieniu bez Przemocy. O tym, jak żyję z empatią i o tym, jak się nią dzielę. Będą też głosy osób, które doświadczyły komunikacji empatycznej w czasie moich warsztatów.

30.09.2018 – Byłam gościem Dariusza Bugalskiego w audycji „Wszystko, co najważniejsze”. I znów opowiadałam o empatii w życiu i jej wpływie na pogodę ducha.

Link do audycji: https://www.polskieradio.pl/9/7067/Artykul/2196067,Jak-osiagnac-pogode-ducha

06.09.2018 – Miałam wielką przyjemność móc wypowiadać się w audycji „Za, a nawet przeciw w Radiowej Trójce” na temat życzliwości. Zapraszam do wysłuchania audycji. 

https://www.polskieradio.pl/9/302/Artykul/2186709,Czy-potrafimy-byc-zyczliwi 

– Ludzie, któzy mają „serce żyrafy”, to, w kontekście komunikacji empatycznej, osoby, które mają kontakt ze swoimi własnymi potrzebami. Zdają sobie sprawę z tego, że to oni są odpowiedzialni za realizację tych potrzeb i sami mają wybór sposobu ich realizacji. Mówiąc bardziej czytelnie, patrząc na tą sytuację z tramwaju, można powiedzieć, że krążyło tam kilka potrzeb. Po pierwsze, kobieta, która wsiadała, potrzebowała wsparcia. Było dziecko, które hałasując pokazywało, że potrzebuje odpoczynku. Myślę, że była tam też niespełniona u niektórych osób potrzeba bezpieczeństwa i potrzeba spokoju. I to, co zrobił ten mężczyzna, to spełnienie wszystkim wokół ich potrzeby – mówi Małgorzata Żółtaszek z Porozumienia Bez Przemocy.

19.09.2016 – W programie Godzina Wychowawcza w radiowej Trójce opowiadałam o Porozumieniu bez Przemocy i o tym, jak filozofia ta może nas wspomóc w relacji z dzieckiem. Zachęcam do wysłuchania audycji: 

https://www.polskieradio.pl/9/5363/Artykul/1670133,Porozumienie-z-dzieckiem-bez-przemocy

– Komunikacja empatyczna to dochodzenie do tego, z jakiego powodu ludzie zachowują się w taki, a nie inny sposób – wyjaśnia Małgorzata Żółtaszek, która na co dzień stosuje komunikację empatyczną i prowadzi warsztaty dla rodziców.

Garść rekomendacji

„Najbardziej podobało mi się poszanowanie autonomii uczestników. Niektóre szkolenia psychologiczne bywają „opresyjne”, a na tych zajęciach nie byliśmy do niczego przymuszani. Gdyby wszystkie warsztaty psychologiczne dawały takie poczucie swobody i wolnego wyboru, miałabym większą ochotę i odwagę, aby w nich uczestniczyć.”

„Inspirujące podejście do tematu trudnych sytuacji, chętnie przeanalizowałabym więcej różnych problematycznych sytuacji. Bardzo odkrywcze dla mnie!”

„Prowadzenie było rewelacyjne, tylko mam wrażenie, że za krótkie”

„Prowadząca znakomicie integruje grupę. Stwarza przyjazną atmosferę i sprawia, że uczestnicy chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami.

„Super! Bardzo ciekawe warsztaty. Przydatne informacje”

„Konkretne rzeczy, przydatne w pracy”

„Zajęcia przebiegały w gorącej atmosferze. Każdy kto chciał mógł zabrać głos i wypowiedzieć się”

„Ważne było uświadomienie jakie mamy potrzeby, zarówno uczniowie, jak i nauczyciele”

„Prowadząca umiejętnie podtrzymywała kontakt na warsztatach i dyskusję”

NonViolent Communication, czyli co?

Autor: @pozytywnerelacje | 2018-08-15

– Czym się zajmujesz?

– Jestem trenerką i coachem. Pracuję indywidualnie, z parami i grupami w czasie szkoleń. Pomagam ludziom w budowaniu relacji wygrany-wygrany. Moją pracę opieram na Porozumieniu bez Przemocy (NonViolent Communiaction – NVC) Marshalla Rosenberga. Inaczej mówiąc na komunikacji empatycznej.

– Aha…, czyli na czym dokładnie?

No właśnie. Co to jest NonViolent Communication? Dlaczego o Porozumieniu bez Przemocy mówi się w kategoriach komunikacji empatycznej? Co Marshall Rosenberg miał na myśli? I dlaczego sympatycy NVC mają hopla na punkcie żyraf:)  

„Work-life balance” pod lupą empatii

Autor: @pozytywnerelacje | 2018-08-01

Kocham moją pracę. Czasem wydaje mi się, że gdybym nie miała żadnych innych obowiązków, mogłabym spędzać w niej większą część czasu. Sytuacja nie jest jednak taka prosta, ponieważ oprócz prowadzenia firmy Pozytywne Relacje jestem też mamą i żoną mojego męża. Mam też domagającego się uwagi kota 😉 I dla wszystkich chciałabym być obecna. Również dla siebie.

Jak połączyć wielość ról, w których funkcjonujemy? Jak uzyskać równowagę?