Blog

Być ekspertem od wychowania

Autor: @pozytywnerelacje | 2016-02-02

Jestem mamą od ośmiu lat. Jestem mamą poszukującą. Czy chciałabym móc napisać, że już wszystko wiem na temat wychowania i budowania relacji z dziećmi?
Czy chciałabym móc powiedzieć, że potrafię rozwiązać każdy konflikt i rozwikłać każdy problem? Czy chciałabym móc stwierdzić z absolutną pewnością, że moje doświadczenie, wiedza, szkoła, kursy, szkolenia, warsztaty sprawiają, że jestem ekspertem w dziedzinie wychowawczej i mogę zamienić się w Panią Dobrą Radę, która każdego wesprze i każdemu pomoże w jego trudnościach i kłopotach z dziećmi?  

Mamy nie biorą zwolnienia

Autor: @pozytywnerelacje | 2016-01-05

Mam w sobie złość, a oprócz niej smutek, niezgodę i wielką chęć wyrażenia sprzeciwu. Potrzebuję też wyraźnie wyznaczyć granicę. Krzyknąć: „Stop!”, „Basta!”, „Tak nie może być!”. Powiedzieć: „Takie działania tworzą fałszywy obraz relacji” i zapytać: „Gdzie w tym wszystkim szacunek i zrozumienie?”. Co mnie opętało? – można się zastanawiać. Sprawcą mojego wzburzenia jest reklama preparatu leczniczego. Empatio ratuj!  

O empatii dla siebie

Autor: @pozytywnerelacje | 2015-12-20

Przymierzałam się do tego tekstu sześć razy. Próbowałam w dzień i w nocy. W dobrej kondycji fizycznej i z bólem głowy. W ogarniającym mnie porządku i w bałaganie.

Chciałam przekazać Wam gotowy przepis na ciepłą i pachnącą empatię wobec siebie. Niczym świąteczny makowiec. Jeden przykład, szczypta teorii i garść praktyki. Zmieniłam zdanie.   

Dlaczego potrzebuję empatii?

Autor: @pozytywnerelacje | 2015-10-09

Grupa dzieci. Wiek wczesnoszkolny. Wycinamy, kleimy, malujemy. Pracujemy nad marzeniem dotyczącym przyszłości zawodowej – co chciałbyś /chciałabyś robić, kim chciałbyś /chciałabyś być, gdy będziesz dorosły / dorosła?

Propozycji jest wiele. Kosmetyczka, rolnik, kierowca TIR-a, nauczycielka, lekarz. Pomysły przychodzą do głowy z łatwością lub wymagają wsparcia. Praca wre. W sali słychać rozmowy, odgłosy szurających po kartkach kredek, cmokanie ustami sprawiające wrażenie dużego skupienia. Nagle robi się cicho i przez klasę przetacza się pomruk:

– Zobaczcie, co Tomek narysował. Widzieliście, co Tomek narysował? To straszne, co Tomek narysował!  

O rywalizacji

Autor: @pozytywnerelacje | 2015-09-11

Kiedy moja Alunia była w pierwszej klasie na jednym z zebrań dla rodziców wywiązała się dyskusja na temat rywalizacji. Padały głosy, że rywalizacja to coś zupełnie naturalnego, że dzieci powinny w niej wyrastać, ponieważ taki mamy świat i trzeba umieć się do niego dopasować. Zgłaszałam wówczas swój nieśmiały sprzeciw, tym bardziej że byłam świeżo po obejrzeniu dokumentu „Alfabet” (kto jeszcze nie widział, niech obejrzy koniecznie!). Minął rok od tamtej dyskusji, a moje zdanie się nie zmieniło. Nie chcę przyuczać moich dzieci do rywalizowania.