PL EN DE

Przecież ja nie używam przemocy…

Autor: Małgorzata Żółtaszek |

Spotkałam się kilkukrotnie ze stwierdzeniem, że sformułowanie Porozumienie bez Przemocy jest niefortunne. Podążając za tą opinią próbowałam znaleźć eufemistyczne zamienniki – i tu przydawał się, nazwany również przez Marshalla Rosenberga język serca, język żyrafy, lub używany w tytułach warsztatów, język świadomej komunikacji.

Myślę jednak, że najwyższy czas nazwać rzeczy po imieniu i przestać udawać, że przemocy w naszym sposobie porozumiewania się i funkcjonowania nie ma.

Przemoc kojarzy się w pierwszej kolejności z agresją fizyczną. Naruszaniem integralności cielesnej drugiego człowieka. Skoro nikogo nie biję, nie jestem osobą przemocową. Czy na pewno?

Sytuacja pierwsza

Sklep. Tata chodzi między półkami ze swoją córką. Dziecko podskakuje, śpiewa i głośno komentuje otoczenie. Tata nachyla się nad uchem dziewczynki i mówi: „Jeśli się nie uspokoisz…”.

Reszta wypowiedziana jest cicho, na ucho, ale na tyle skutecznie, że dziewczynka staje sztywno, a następnie posłusznie podąża za tatą.

To tylko słowa, prawda? Zero agresji fizycznej i krzyku. Tylko spojrzenie jakieś takie wrogie. I ton głosu wywołujący lęk. Plus kilka stwierdzeń, które zostawią bliznę na poczuciu bezpieczeństwa.

Przemoc? Tak!

Sytuacja druga

Firma handlowa. Pracownicy rozliczani są z realizacji planu sprzedaży. Plan rośnie każdego roku. Pracownicy wywiązujący się z niego pracują nadal. Ci, którzy nie dają rady są zwalniani. Proste przełożenie. Można powiedzieć, że tak urządzony jest świat. Trzeba pracować, by żyć. Tyle, że jest to życie w ukrytej groźbie „na twoje miejsce jest mnóstwo innych” i zawoalowanej, niszczącej ocenie „pracujemy tylko z najlepszymi”. Skoro koledzy i koleżanki potrafią zrealizować plan, to znaczy, że  ze mną jest coś nie tak. Może jestem za mało aktywna, za mało inteligentna – na pewno jestem wybrakowana. I tak z dnia na dzień spada moje poczucie własnej wartości, aż w końcu dopada mnie depresja.

Może też być inaczej. Jestem na topie i za wszelką cenę chcę utrzymać tę pozycję. Firma pokłada przecież we mnie wielkie nadzieje i stwarza wspaniałe możliwości rozwoju. Muszę więc pracować za trzech, aby wytrwać. Jednak któregoś dnia budzę się i nie mam siły wstać z łóżka.

Przemoc? Tak!

Sytuacja trzecia

Rodzinny obiad. Chłopiec odmawia jedzenia mówiąc „Już nie mogę”. W odpowiedzi słyszy od rodziców:

  • Musisz jeść, bo nie urośniesz (straszenie)
  • Jeśli nie zjesz całego obiadu nie obejrzysz bajki (groźba)
  • Taki duży chłopiec, a tak grymasi przy jedzeniu (zawstydzanie)
  • Zobacz, jak twoja siostra ładnie je. Nie to co ty (porównywanie i zawstydzanie)

„Przecież nie mogę pozwolić, aby moje dziecko nie jadło” odezwą się głosy pełne troski. Pytanie, czy powyższe zdania wspierają apetyt, czy raczej ściskają żołądek. Czy chcielibyśmy takie słowa usłyszeć? Od najbliższych?

Przemoc? Tak!

Sytuacja czwarta

Kobieta. Dwójka dzieci. Praca na pełen etat. Ekologiczne obiady, przygotowane własnoręcznie – bo tak zdrowo. Dom wypucowany na błysk, bo przecież jest perfekcyjną panią domu, a celebryci przekonują, że bez problemu można połączyć intensywną pracę zawodową z opieką nad dziećmi. Dodatkowo bohaterki pierwszych stron gazet mają idealną figurę, zrobiony makijaż i paznokcie. I jeszcze rozwijają się intelektualnie i duchowo.

Kobieta patrzy w lustro i się nie lubi. Inne potrafią o siebie zadbać, a ona nie. Dodatkowo od roku nie przeczytała żadnej książki. Nie przychodzi jej do głowy, że może wszystkiego jest za dużo, a ona zwyczajnie potrzebuje wsparcia. Że duszności w nocy i bezsenność, to kłębowisko niespełnionych potrzeb. Zamiast tego, każdego ranka dokłada sobie myślą, że jest do niczego.

Przemoc? Tak! Wobec siebie.

Sytuacje można by mnożyć. Jest ich mnóstwo, bo przyzwyczailiśmy się do przemocowego funkcjonowania i uznaliśmy za normę. Może jednak warto zadać sobie pytanie:

Czy dobrze się czujesz gdy?

  • ktoś Ci grozi,
  • ktoś Cię zawstydza,
  • ktoś Cię porównuje,
  • ktoś Cię wyśmiewa,
  • ktoś Tobą manipuluje,
  • ktoś zmusza Cię, byś żył, tak jak on / ona,
  • ktoś chce byś niezależnie od swej woli spełniał jego / jej oczekiwania,
  • sam / sama zmuszasz się do tego, czego nie chcesz,
  • myślisz o sobie źle?

Nie?

A czy nie robisz tego innym? Lub sobie?

Czy naprawdę nie używasz przemocy?

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Przecież ja nie używam przemocy…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Lech
Gość
Przepraszam ale chyba zmierzasz do absurdu. Podane przez Ciebie przykłady przynajmniej część są kompletnie nieadekwatne. Skarcenie słowne dziecka nie jest przemocą ale normalnym wychowaniem Eksperyment wychowania bezstresowego kompletnie nie wypalił i przyniósł więcej złego niż dobrego. Niska samoocena pani, która patrzy na celebrytów i idiotyzmy telewizyjne i wierzy że może być taka sama to nie przemoc tylko problemy osobowościowe ,brak własnego zdania wiary w to co się robi itd. Idąc twoim tokiem rozumowania wyniesienie śmieci jest przemocą bo chyba się ze mną zgodzisz nikt z nas tego nie robi z radością i euforią . Patrząc z twojej pozycji całe nasze… Czytaj więcej »
Jarek
Gość
Masz Gosiu rację, przemocy nie da się zupełnie uniknąć. Do tego co napisane w teksie, który załączyłaś, chciałbym dodać parę innych przykładów, zwłaszcza, że prosiłaś o komentarz: 1. Kiedyś szedłem ulicą i dziesięć metrów ode mnie 15-17 latek zerwał starszej pani łańcuszek (chyba złoty) i zaczął uciekać. Goniłem go jakiś kilometr, dostał kilka kopniaków, potem rzucił mi piaskiem w oczy, nic mi nie zrobił, ale straciłem inicjatywę i niestety udało mu się uciec z łupem. – czy użyłem przemocy? Jak najbardziej. Jeśli żałuję, to tylko tego, że nie miałem mocniejszego kopa. 2. Wyobraź sobie, że ktoś próbuje zrobić ci krzywdę,… Czytaj więcej »
Agnieszka
Gość

Jarku to o czym piszesz, to dla mnie agresja obronna. Przykłady w artykule dotyczą czegoś innego: przemocy niepotrzebnej i krzywdzącej, gdy wcale nie trzeba się bronić.

wpDiscuz