Twoje Wewnętrzne Dziecko W Twoim Dorosłym Życiu

Strona główna » Twoje Wewnętrzne Dziecko W Twoim Dorosłym Życiu
  • Wewnętrzne dziecko. Co to za twór?
    • To część lub zespół części związanych z Twoim dzieciństwem. Znajdziesz wśród nich i te radosne, beztroskie, pełne kreatywności i ciekawości świata, ale też te zranione, smutne, doświadczające bólu i trudnych emocji jak smutek, złość, wstyd, czy strach.

    • Czy można się z nim zaprzyjaźnić? Czy warto wracać do swojego dzieciństwa, by się z nim spotkać?
      • Oczywiście, że możesz zaprzyjaźnić się z wewnętrznym dzieckiem i oczywiście, że bardzo warto to zrobić.
    • Dlaczego?
      • Dlatego, że to jaką mamy relację sami ze sobą wpływa na całe nasze życie. Jeśli mamy wysokie poczucie własnej wartości, czujemy się bezpiecznie, doświadczamy samoakceptacji, jest dla nas oczywiste, że zasługujemy na wszystko to, co najlepsze i że wnosimy wartość do świata samą naszą obecnością, będziemy zupełnie inaczej zachowywać się, niż gdybyśmy uważali, że jesteśmy do niczego, wszystko nam zagraża, ludzie są przeciw nam, a jedyne czego możemy się spodziewać to porażka.
    • No dobrze, ale jak to się ma do wewnętrznego dziecka?
      • Nastawienie, które mamy do siebie, do świata, do ludzi, do życia buduje się latami od naszego urodzenia, a nawet poczęcia. Jeśli byliśmy dziećmi chcianymi, wyczekiwanymi, sprawiającymi radość naszym rodzicom i otoczeni bezwarunkową miłością, otwartością i zrozumieniem, a jednocześnie zaufaniem, że sobie poradzimy, a tym samym nikt nie “podarował” nam lęku przed podejmowaniem prób i popełnianiem błędów, to nasze wewnętrzne dziecko, nasze dziecięce części mogły zakwitnąć i kwitną nadal. Oko nam błyszczy, jesteśmy pewni siebie, przyjmujemy komplementy z lekkością, a krytykę z dystansem, ponieważ nasze dziecięce fundamenty są bardzo silne, a my jesteśmy mocni ich siłą. Jeśli zaś nie otrzymaliśmy tego wszystkiego, w tu i teraz będzie towarzyszył nam strach, niepewność, wstyd i często poczucie winy.

    • To by oznaczało, że na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność.
      • To prawda, ale nie chodzi o to, byśmy obwiniali naszych rodziców, jeśli nie potrafili zapewnić nam fundamentalnych jakości. Kiedyś panowała “moda” na “zimny chów”. Odczytuję to trochę jak odcinanie się od swojego własnego serca z lęku przed “rozpieszczeniem” dziecka. Stąd mnóstwo krytyki, oceniania, porównywania, oczekiwań, wymagań i brak otwartości na uczucia, które mogły być naszym udziałem, gdy byliśmy mali oraz udziałem naszych rodziców. To trudne, ale polowanie na winnych nie pomaga. To, co możemy zrobić to pochylić się nad sobą i utulić siebie, a jednocześnie uznać, że choć “błędy” naszych rodziców były dla nas trudne, to ich intencją nie było sprawienie nam bólu.
    • Co to znaczy “utulić siebie”? Jak można to zrobić?
      • Na utulaniu siebie oparty jest cały mój kurs 24 lekcji czułości dla wewnętrznego dziecka. Bardzo ważne jest tu słowo “czułość”. W tym wyrazie zawiera się dla mnie otwartość na przyjęcie siebie w swojej miękkości. Takie odsłonięcie brzucha samemu przed sobą. Bez zgrywania twardziela, bez wypierania i wybielania siebie. W czułości jest też akceptacja dla nas w naszych różnych przeżyciach i doświadczeniach. Gdy wracamy do naszego dzieciństwa zdarza się, że pewnych rzeczy wolimy nie pamiętać, ponieważ to nas zawstydza czy to na poziomie tego, co się wydarzyło, czy na poziomie emocji, które stanowią o naszej “słabości”, jak smutek, żal, czy lęk. To ważne, by w tej czułości, za którą kryje się otwartość, akceptacja, ciekawość próbować przyjmować siebie. Nie jest to łatwe, dlatego lekcji czułości jest aż 24. Dotykamy siebie z bardzo wielu aspektów.
    • Właśnie. Czy lekcje zostały wybrane przypadkowo? Tak, by do każdej litery alfabetu dopasować temat?
      • Rzeczywiście tematy lekcji ustawione są w kolejności alfabetycznej. Akceptacja, Bezpieczeństwo, Ciało, Dotyk, itd. Nie ma w nich natomiast nic przypadkowego. Chciałabym zobaczyć osobę, dla której temat akceptacji nie miał znaczenia. Czy osoby, które mają trudność z akceptowaniem swojego ciała mogą mieć do zaopiekowania sprawy związane z tematami Ciała i Dotyku? Tematem przytulania lub nie? Nazywania części intymnych po imieniu, wprost, czy może z zawstydzeniem “to coś”. Nagle okazuje się, że wszystko może mieć znaczenie. Jeśli noszę w sobie traumę związaną z relacjami rówieśniczymi, jak będę czuć się w zespole w pracy, w którym muszę się wykazać? Czy będę przeć do przodu, czy raczej zje mnie stres, który jest wynikiem strachu, paniki z naszego dzieciństwa.
    • Wygląda na to, że jeśli doświadczamy trudności w dorosłym życiu, ich źródło jest w naszym dzieciństwie?
      • Samych trudności nie. Nasze życie jest pełne wyzwań, które przychodzą z zewnątrz. Inna sprawa, że na poziomie energii “przyciągamy” do siebie osoby, zdarzenia, z powodu których powielamy jakieś mechanizmy. Dlatego m.in. wybieramy sobie partnerów, którzy noszą cechy naszych rodziców i te chciane i niestety te niechciane. Chodzi jednak bardziej o to, jak reagujemy na wyzwania i trudniejsze chwile. To nasze reakcje są odzwierciedleniem naszego dzieciństwa oraz naszego kontaktu z wewnętrznym dzieckiem. Nie jest bowiem tak, że jeśli mamy jakieś deficyty z okresu dziecięcego, czy nastoletniego nic z tym nie można zrobić. Odwrotnie. I tu znów kłaniają się 24 lekcje czułości.
    • Na jakie aspekty życia ma wpływ nasze wewnętrzne dziecko?
      • Szczerze? Na wszystkie. Na to jakimi jesteśmy ludźmi. Czy umiemy się cieszyć, czy nie? Na to jak reagujemy na sukcesy i porażki. Na to, czy potrafimy tylko dawać z siebie, czy umiemy też brać. To ma ogromne znaczenie w relacji z pieniędzmi, pracą, awansami, nagrodami, ale też dobrymi słowami, czy przyjmowaniem prezentów, komplementów, itp. Wewnętrzne dziecko ma też ogromny wpływ na to jakimi jesteśmy rodzicami. Dlatego w moim programie Rodzicielstwo lekkości podstawą są 24 lekcje czułości. Nasze dzieci bardzo skutecznie wybiją nas z rytmu, jeśli mamy jakieś niezaopiekowane części, emocje, sytuacje. Gdy przeszłość nas ściga, trudno jest się skupić na teraźniejszości.
    • Czy jesteś w kontakcie ze swoim wewnętrznym dzieckiem?
      • Oczywiście. Uwielbiam moją małą Małgosię w jej różnych odsłonach. Czasem się złości, czasem smuci. Ostatnio utulałam jej żal. Moja mała Małgosia ma jednak ogromną wyobraźnię i to jej zawdzięczam moją kreatywność. Dobrze jest się z nią przyjaźnić. Dobrze jest ją kochać. Obu nam jest dobrze.
    • Czy zawsze tak było?
      • Nie, ale gdy nauczyłam się ją opiekować moje życie stało się prostsze, spokojniejsze, bardziej harmonijne. Relacje nabrały innego, służącego mi znaczenia. Emocje mnie nie przytłaczają, co nie oznacza, że ich nie ma. Po prostu z czułością opiekuję się nimi i sobą. Warto.
    5 1 vote
    Article Rating
    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments

    Zapisz się na newsletter

    Zajrzyj też na:

    Więcej

    Za co kocham NVC?

    Porozumienie bez Przemocy otworzyło mi oczy na samą siebie. Pamiętam, jak pierwszy raz dotarło do mnie, że mam potrzeby. Wtedy najbardziej niewysycona była u mnie potrzeba odpoczynku i snu, bo byłam mamą dwójki małych dzieci. Niespełniona potrzeba odpoczynku wpływała na chęć spełnienia potrzeby wsparcia,

    Wolność

    Gdy doświadczam wolności, to znaczy, że mi WOLNO. Po prostu mi wolno. Mam prawo. To bardzo mocne słowa. Stanowcze, ugruntowujące. Trochę tak, jakbyśmy mieli coś, co nam przynależy i nie zamierzali tego oddać. “Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem” – śpiewali Chłopcy z Placu Broni. Wolność

    Radość

    Co robisz, gdy doświadczasz radości?  Skaczesz do góry? Głośno pokrzykujesz? Śmiejesz się? Tańczysz? A może starasz się ukryć radość, więc zasłaniasz usta, kulisz w sobie i próbujesz powściągnąć uczucie, które pojawia się… No właśnie, gdzie? Gdzie doświadczasz radości w Twoim ciele? W brzuchu? W klatce piersiowej?