Dzień wewnętrznego Dziecka

Strona główna » Dzień wewnętrznego Dziecka
dzień-wewnętrzego-dziecka - twoje - wewnętrzne - dziecko - pokochaj - swoje - wewnętrzne - dziecko - terapia - ifs

Co to znaczy być dorosłym? Czy chodzi o zorganizowanie, powagę i skuteczne działanie? A może chodzi o umiejętność opiekowania się? Tylko kogo?

Dzień Dziecka może kojarzyć nam się z watą cukrową, karuzelą, balonami i… dziećmi w wieku typowo dziecięcym, tzn. do 10 lat. Potem jesteśmy nastolatkami, więc jak by dziećmi trochę mniej, a później stajemy się dorośli, a co za tym idzie bez prawa do lekkości, zabawy i życiowej słodyczy wysysanej niegdyś z lubością z cukrowej chmury oblepiającej całą buzię. A przecież każdy z nas, niezależnie od wieku nosi w sobie dziecko.

Nasze wewnętrzne dziecko, które wraz z upływem lat nie znika, ale nas kształtuje.

Im bardziej byliśmy zaopiekowani w dzieciństwie, im więcej naszych potrzeb (nie mylić z zachciankami) było spełnionych, im więcej wsparcia i pomocy otrzymaliśmy w trudnych dla nas chwilach, tym bardziej wewnętrzne dziecko nas wspiera odwagą, kreatywnością, dostrzeganiem możliwości i własnego potencjału, którym możemy obdarzyć otaczający nas świat. I tym samym i więcej samotności, bombardujących nas w dzieciństwie “niedasiów”, “sięlepiejniewychylajów” i “cichosiedziów”, tym dzisiaj jakoś tak bardziej pod górkę i trudno.

Na czym więc polega dorosłość? Czy na odbieraniu sobie prawa do waty cukrowej? Czy na wmawianiu sobie, że to niefajne i niepotrzebne, a w ogóle jakieś takie niepoważne? A może bardziej chodzi o umiejętność świadomego zaopiekowania własnych tęsknot i wszystkiego tego, co sprawia że uśmiech schodzi z naszej twarzy, w ciele pojawia się napięcie, a w oczach łzy?

Niestety nie zapominamy (chodź często bardzo chcielibyśmy sobie wmówić, że mamy taką moc) lęku, zawstydzenia, upokorzenia, poczucia że nie jesteśmy ważni, przekonania, że wszyscy inni są lepsi od nas, ukrywanego przed otoczeniem smutku, tłumienia złości, chęci udowadniania, że zasługujemy na uznanie, miłość i wszystkiego tego, co pojawiło się w naszym życiu, gdy ktoś dzielił i rządził naszym prawem do myślenia o sobie, że jesteśmy ok.

Czy jestem wystarczająco dobra? Czy jestem wystarczająco uczciwy? Czy mogę pozwolić sobie na? Czy to będzie w porządku jeśli…? Czy mogę? Czy zasługuję?
Zdarza się, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z obecności tych pytań w naszym życiu. Nie wiemy, że zadajemy je sobie i nie wiemy też, że podświadomie ulegamy negatywnym odpowiedziom na nie.

Nie, nie kupię tej bluzki. To tak głupio chcieć więcej od innych. To takie nieskromne powiedzieć, że coś mi się udało. Będzie wstyd, jeśli mi się nie uda. Lepiej nawet nie zaczynać. Mężczyźni nie ulegają smutkom i nie płaczą. Nie powinnam się złościć.
Kręcimy się w kółko, przebierając nerwowo nogami i nie wiedząc co się z nami dzieje. I tylko z każdym dniem ciężej na sercu i oddycha się z większym wysiłkiem.

Dlaczego tak się dzieje?
Ponieważ nie dbamy o nasze pierwsze dziecko. Nasze dziecko wewnętrzne. Udajemy, że go nie ma. Zagłuszamy jego wołanie. Nie chcemy słyszeć dobijającego się smutku, nie chcemy czuć bezsilności, gniewu. Wolimy zanegować samych siebie, by nie zbliżyć się do wstydu.
I nagle przychodzi Dzień Dziecka. Gdy wszystko może się odmienić. Gdy możemy zatrzymać się i przytulić wewnętrzną Anię, Kasię, Madzię, Piotrusia, Rafałka, Krzysia. Pozwolić im na obecność w naszym życiu. Uznać, że jak każde dziecko nie mają intencji zrobienia nam na złość, czy uprzykrzenia życia. Przyjąć, że jeśli w nas wołają to z intencją otrzymania wsparcia. Takie ukryte “Pomóż mi, jesteś już duży / duża, a ja jestem mały / mała.” Wówczas naprawdę możemy objawić się z naszą dorosłą troską i odpowiedzialnością. Z uważnym słuchaniem i byciem obecnym. Z dzieleniem się miłością, z serca do serca. Z mocą ukojenia wewnętrznych wyzwań, blokad i życiowych utrudnień. W końcu mamy Dzień Dziecka. Może warto zacząć widzieć nieco więcej:)

Z czułością,

Małgosia Żółtaszek

P.S. Podsyłam Wam krótki film, 

https://www.youtube.com/watch?v=xER5vXlOhJI

w którym rozmawiam z Emilią Szyszkowską, organizującą Festiwal Rozmowa z Ciałem, w którym będę miała zaszczyt prowadzić prelekcję wraz z sesją demo (“Nie chcę się tak czuć. Jak nasz wewnętrzny system chroni nas przed doświadczaniem cierpienia”), o terapii IFS i o tym, w czym może pomóc. I już dziś zapraszam Was do dołączenia do Festiwalu, a mojego wystąpienia szczególnie:) A poza tym, jak zawsze polecam się Wam gdybyście potrzebowali wsparcia. Sesje terapii, warsztaty, programy… Wszystko znajdziecie na www.pozytywnerelacje.com 
Jestem dla Was.
 
Jeśli spodobał Ci się ten tekst możesz wysłać go swoim bliskich oraz znajomym. Zapraszam do odwiedzin mojej strony oraz zapisania się na newsletter. Relaksacja już czeka, by móc umilić wszystkim dzień:)

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zapisz się na newsletter

Zajrzyj też na:

Więcej

Za co kocham NVC?

Porozumienie bez Przemocy otworzyło mi oczy na samą siebie. Pamiętam, jak pierwszy raz dotarło do mnie, że mam potrzeby. Wtedy najbardziej niewysycona była u mnie potrzeba odpoczynku i snu, bo byłam mamą dwójki małych dzieci. Niespełniona potrzeba odpoczynku wpływała na chęć spełnienia potrzeby wsparcia,

Wolność

Gdy doświadczam wolności, to znaczy, że mi WOLNO. Po prostu mi wolno. Mam prawo. To bardzo mocne słowa. Stanowcze, ugruntowujące. Trochę tak, jakbyśmy mieli coś, co nam przynależy i nie zamierzali tego oddać. “Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem” – śpiewali Chłopcy z Placu Broni. Wolność

Radość

Co robisz, gdy doświadczasz radości?  Skaczesz do góry? Głośno pokrzykujesz? Śmiejesz się? Tańczysz? A może starasz się ukryć radość, więc zasłaniasz usta, kulisz w sobie i próbujesz powściągnąć uczucie, które pojawia się… No właśnie, gdzie? Gdzie doświadczasz radości w Twoim ciele? W brzuchu? W klatce piersiowej?