porozmawiajmy o uczuciach- uczucia są ok-napisz list do siebie-pokochaj siebie-mam prawo do miłości-dzieci mają prawo do akceptacji-masz prawo być widzianym-przekonania-głupie przekonania-nie chcę tak myśleć-chcę czuć-czuję więc żyję

Czy mowa jest srebrem, a milczenie złotem?

Przeszukałam internet, by znaleźć autora / autorkę tego powiedzenia i nie znalazłam. A jednak jego przekaz jest silny. Czy nas wspiera i wzmacnia?  

– Cicho, cicho – mówi rodzic do płaczącego dziecka.
– Bądź cicho! – nakazuje rodzic krzyczącemu dziecku.
– Cisza! – mówi nauczyciel do rozmawiających dzieci.
– Lepiej siedź cicho, nie odzywaj się do mnie, nic już do mnie nie mów.
– O takich sprawach nie mówi się głośno, lepiej nie wypowiadać tego na głos, nie wyciągajmy tych brudów na wierzch.

Znacie te zdania? Słyszeliście te zdania? Zdania o nienazwanym.
Niewypowiedziane słowa, myśli, uczucia. Zamknięte i nieujawnione. Czy dzięki temu znikają? Nie. W ten sposób pomagamy im rosnąć i nas wypełniać.

Po podwórku biega mały Jaś. Gdy się przewróci usłyszy, że ma nie płakać, bo to nie przystoi chłopcu w  jego wieku. Czy zdarte kolano będzie mniej bolało? Nie. A oprócz tego pojawi się mała zadra niezrozumienia. Bo gdy coś boli i jest się małym chłopcem, fajnie jest móc się przytulić do kogoś starszego i bardziej doświadczonego.

W piaskownicy bawi się Kasia. Przyniosła ze sobą nowe wiaderko z foremkami, które dostała na urodziny. Jest taka szczęśliwa, że będzie się nimi bawić. W piaskownicy są też inne dzieci, którym prezent bardzo się podoba. Chciałyby więc ,bez pytania, wziąć Kasi zabawki. Dziewczynka nie jest z tego zadowolona. Przecież dopiero dostała prezent. Chciałaby się nim nacieszyć. Sprzeciwia się, robi niezadowoloną minę, ale słyszy, że jest niemiła i to nieładnie, że nie chce się podzielić. Czy dzięki temu Kasia otwiera się na zabawę z innymi dziećmi? Nie. Pojawia się za to mała zadra, niby nic nieznaczący przekaz: „Inni są ważniejsi od ciebie. Pamiętaj o tym”

Gdyby Jaś i Kasia, na fali swojego instynktu, wewnętrznego poczucia sprawiedliwości, noszonej w duszy nadziei, że zostaną dostrzeżeni i przyjęci w uczuciach, których doświadczają weszli w fazę sprzeciwu, wyrażonego coraz intensywniejszym płaczem, lub jawnie okazaną złością, zostaną szybko spacyfikowani.
– Jak ty się zachowujesz?
– Wstyd mi przynosisz?
– Zobacz, inne dzieci potrafią grzecznie się bawić.

Jaś i Kasia dostają prosty przekaz. Nie ujawniaj tego, co czujesz. Grozi to brakiem zrozumienia, brakiem akceptacji, a nawet odrzuceniem. Na krótką chwilę, ale czasami wystarczająco długą, żeby zostawiło swój ślad. W sercu wewnętrznego dziecka, które nawet gdy już stajemy się dorośli, jest obecne w naszym życiu.

Rodzice kochają swoje dzieci. Nie mają intencji, by czuły się jak Kasia i Jaś. A jednak każdego dnia dzieci słyszały i słyszą takie zdania. Znamy je wszyscy. Znają je nasze dzieci. O tym, że lepiej jest zdusić emocje w sobie. Nie mówić, nie pokazywać się z nimi. W niektórych kręgach dotyczy to jedynie uczuć „trudnych”, jak złość, gniew, smutek, strach, czy wstyd. Jednak w innych nadmierne okazywanie radości, również może spotkać się z dezaprobatą. „Już się tak nie ciesz, bo ludzie patrzą”.

Co się dzieje z nami, że wartościowa jest „kamienna twarz”, opanowanie, wewnętrzny chłód, a nie autentyczność, spontaniczność i wychodzenie do świata z prawdą o nas samych?

Po prostu daliśmy się wkręcić. Uznaliśmy, że przekonanie, „mowa jest srebrem, a milczenie złotem” jest prawdziwe. Daliśmy się wkręcić, ponieważ łatwiej jest nie rozmawiać. Nie „traci się czasu”, można „zamiast głupiego gadania, zrobić tyle ważnych rzeczy”. Daliśmy się wkręcić, że „z gadania nic nie wynika” i że trzeba działać. To prawda. Słowami nie ugotuje się zupy. Jednak to dzięki słowom wiemy jakie dodać do zupy składniki. Dzięki słowom wiemy co mamy zrobić i w jakim kierunku zmierzamy. Czy wiemy jakie są nasze plany, marzenia, gdy nie potrafimy ich nazwać?

Może więc najwyższy czas otworzyć się na słowa. Na nazywanie tego co się robi, ale też tego co się czuje. Skoro mogę powiedzieć, że na zupę składa się marchewka, pietruszka i por, mogę powiedzieć że na życie składa się radość i smutek, szczęście i złość, a czasem niepokój i wstyd. I że doświadczanie życia w uczuciach jest ok. Mówienie o nich i ich okazywanie jest ok. 

– Po co to robić? – możecie zapytać.
– Jest dobrze tak, jak jest – możecie powiedzieć.

Czy jednak chcecie przekazywać kulturę niemówienia kolejnym pokoleniom? Czy dobrze jest Wam gdy nie przyznajecie się (czasem sami przed sobą), jak naprawdę się czujecie? Czy chcecie na pytanie „Co u ciebie?” odpowiadać mechanicznie „W porządku”, choć w rzeczywistości jest daleko od tego? Czy chcielibyście, by tak odpowiadały Wam Wasze dzieci, choć po ich życiu widzielibyście, że tak nie jest? Czy chcecie prawdziwych, czy udawanych relacji? Czy chcecie widzieć siebie i być widzianymi?

By zacząć mówić, nazywać uczucia, pragnienia, marzeni, trzeba się odważyć. Przestać milczeć. Przestać dusić się w sobie, w oczekiwaniu na eksplozję. Zatrzymać się na chwilę z chocholego pędu.

I Ty możesz zrobić to już dziś. Możesz wziąć kartkę papieru, długopis i napisać do siebie kilka słów. Posłuchać siebie. Poczuć siebie. Nazwać to, co jest w Tobie. Żywe i prawdziwe. Zapisać to. A potem przyjąć siebie w tym, w czym jesteś. Oddychając.

Gdy będziesz gotowa / gotów możesz też przyjrzeć się innym ludziom w tym, w czym są. Oddychając. Możesz spróbować przyjąć ich, w tym w czym są. Oddychając. 

Możesz czuć, być obecną / obecnym. Możesz nazywać swój własny świat. Nie masz się czego wstydzić.
A przekonanie o mowie i milczeniu… może po prostu wyrzuć do kosza:)

Serdecznie Cię pozdrawiam,
Małgosia Żółtaszek
—————————————————————————————————————————————————————————-
Jeśli chcesz się nauczyć wyrażać to, co czujesz, chcesz zrozumieć co czujesz, lub nauczyć się słuchać, zapraszam Cię do rozgoszczenia się na mojej stronie internetowej:) Sprawdź, jak mogę Cię wesprzeć.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *