Powody do radości.

Strona główna » Powody do radości.
nvc Wrocław

Tuż przed Wielkanocą słyszałam i czytałam życzenia pomyślności, które zaczynały się od słów: “wprawdzie nie ma się z czego cieszyć, ale…”

❤

Sytuacja wokół jest trudna i smutna. Bardzo blisko nas, bardzo wiele osób doświadcza ogromnego bólu i cierpienia. Jest smutek, są łzy, jest niezgoda i złość. To nie jest sprawiedliwe. Cierpienie nie jest w porządku. Ból nie jest fair. Dotyczy to wszystkich. Na całym świecie. Osób, które doświadczają wojny. Ofiar przemocy domowej. Dzieci molestowanych seksualnie. Ludzi głodnych i zmarzniętych. Osób nadużywanych na wszelkich polach. Dzieci, których prawa nie są respektowane. Nie ma znaczenia, czy ból widać w telewizji, czy jest tuż obok, czy bardzo daleko. Cierpienie nie uszlachetnia i ja, pewnie tak samo jak Wy, nie mam na nie zgody. Zwłaszcza gdy dotyka osób, które są niewinne i nie zasłużyły na “karę” od losu.

A jednak dziś chciałabym napisać Wam o radości i powodach do niej. Oraz o empatii. Empatia bowiem nie polega na tym, że odbieram sobie prawo do uśmiechu, gdy ktoś obok płacze. Nie jest o tym, bym była nieszczęśliwa, ponieważ kogoś spotkało nieszczęście. Nie jest też o tym, bym na siłę kogoś pocieszała, by już natychmiast przestał się smucić, bo przecież jest wesoło.

Empatia jest o towarzyszeniu drugiej osobie, gdy czuję, że mam w sobie przestrzeń i siłę, by to zrobić.

Gdy jednak za cel postawię sobie przejmowanie na siebie cudzych emocji, bo tak wypada, bo tak trzeba, bo tak należy – może się okazać, że nie będę mogła pomóc, ponieważ i mnie ogarnie obezwładniająca fala smutku, a cierpienie udaremni jakiekolwiek działania. Dlatego osoby, którym jest trudno potrzebują ludzi, którzy będą obok, ale ze wzrokiem skierowanym ku wyjściu z trudności. Bez pospieszania, ale bez przygniatającego współodczuwania. 

Słysząc życzenia, które zaczynały się od słów o braku powodów do radości, miałam chęć powiedzieć “to chyba nie do końca tak”. Osoby, które realnie są dotknięte cierpieniem w tu i teraz prawdopodobnie nie mają powodów do radości, ale pozostali, którzy jednak patrzą z boku? Czy współczucie dla innych to obowiązek smutku dla współczującego. A może odwrotnie. Może warto tworzyć więcej powodów do radości. Po to, by osoba, która obecnie cierpi miała do czego wrócić, gdy będzie gotowa. Po to, by mogła się uśmiechnąć, gdy poczuje że to już czas i że tego chce. Jeśli i my odbierzemy sobie radość życia, czy będzie do czego wracać?

Oczywistym jest, że trudne emocje muszą się wysycić. Nie można zmuszać nikogo do radości. Może jednak warto też, nie wpędzać siebie w poczucie smutku z powodu… podświadomego poczucia winy, że cierpienie i nas nie dotknęło. To nasz nieuświadomiony mechanizm obronny. Doświadczenie osób, którym udało się przeżyć katastrofę, kataklizm – wydarzenie, które innym odebrało życie lub sens życia.

Gdy uda się nam przetrwać, gdy ból nas ominie, gdy trudne doświadczenia życiowe nie będą naszym udziałem – nie świadczy to o nas źle. Nie świadczy też dobrze. Po prostu jest pewnym status quo. Jedni powiedzą, że to szczęście, inni że urodzenie się w czepku lub pod dobrą gwiazdą. Ważne, że tak długo jak cierpienie nie dotyka nas bezpośrednio mamy mnóstwo powodów do radości. I to nie jest powód do wstydu.

Nie chowajmy uśmiechu z powodu pięknego wschodu i zachodu słońca. Nie ukrywajmy sukcesów i osiągnięć. Nie wstydźmy się dobrego nastroju. Nie przestawajmy tańczyć do cieszących nas piosenek. Nie mówmy, że nie mamy powodów do radości. Mamy.

Jeśli jesteśmy zdrowi – jest dobrze.
Jeśli jesteśmy bezpieczni – jest dobrze.
Jeśli mamy co jeść – jest dobrze.
Jeśli nasze dzieci mają powody do uśmiechu – jest dobrze.
Jeśli mozoląc się czasem, potrafimy rozwiązać życiowe wyzwania – jest dobrze.
Jeśli budzimy się rano i jesteśmy – jest dobrze.
Jeśli ważne dla nas osoby są zdrowe, bezpieczne, szczęśliwe – jest dobrze.

Możemy być blisko bez zmuszania innych do radości i bez zmuszania siebie do smutku. Możemy zaczynać dzień z pełnym wrażliwości uśmiechem. Na początek. A skoro “uśmiech to taka krzywa, która wszystko prostuje” – może być tylko lepiej. 

Ściskam Was mocno!
Małgosia

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zapisz się na newsletter

Zajrzyj też na:

Więcej

Za co kocham NVC?

Porozumienie bez Przemocy otworzyło mi oczy na samą siebie. Pamiętam, jak pierwszy raz dotarło do mnie, że mam potrzeby. Wtedy najbardziej niewysycona była u mnie potrzeba odpoczynku i snu, bo byłam mamą dwójki małych dzieci. Niespełniona potrzeba odpoczynku wpływała na chęć spełnienia potrzeby wsparcia,

Wolność

Gdy doświadczam wolności, to znaczy, że mi WOLNO. Po prostu mi wolno. Mam prawo. To bardzo mocne słowa. Stanowcze, ugruntowujące. Trochę tak, jakbyśmy mieli coś, co nam przynależy i nie zamierzali tego oddać. “Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem” – śpiewali Chłopcy z Placu Broni. Wolność

Radość

Co robisz, gdy doświadczasz radości?  Skaczesz do góry? Głośno pokrzykujesz? Śmiejesz się? Tańczysz? A może starasz się ukryć radość, więc zasłaniasz usta, kulisz w sobie i próbujesz powściągnąć uczucie, które pojawia się… No właśnie, gdzie? Gdzie doświadczasz radości w Twoim ciele? W brzuchu? W klatce piersiowej?