Czy masz odwagę, aby być sobą?

Strona główna » Czy masz odwagę, aby być sobą?

Czy przestrzegasz tradycji? Czy przejmujesz przekonania od Twoich rodziców, dziadków? Co zawdzięczasz dopasowaniu się do otoczenia, życiu w pewnych ustalonych strukturach?

Co się dzieje, gdy przytakujesz i działasz zgodnie ze stwierdzeniami: „tak było, jest i będzie”, „wszyscy tak robią”, „co ludzie powiedzą”, „nic nie mogę zrobić”? Przypuszczam, że może Ci to dawać poczucie bezpieczeństwa i akceptacji.

Lubimy, kiedy życie jest przewidywalne, gdy nie trzeba podejmować trudnych decyzji, kiedy ryzyko nieoczekiwanych wydarzeń jest ograniczone do minimum. Gdy kolejne dni mijają w odgórnie ustalonym porządku. Kiedy nie bierzemy na siebie odpowiedzialności za myślenie i działanie „pod prąd”. Gdy jest łatwo, przyjemnie i spokojnie.

Lubimy, gdy nas lubią. Lubią nas, gdy „jesteśmy na tak”. Kiedy nie wyróżniamy się, mamy podobne problemy, rozterki. Jesteśmy bezkonfliktowi, spełniamy oczekiwania. Dzięki temu mamy poczucie przynależności do grupy, która zapewnia nam szacunek i uznanie.

Dlaczego zatem pojawia się uczucie irytacji, zmęczenia, znużenia, wewnętrznego napięcia i frustracji? Dlaczego zaczynamy balansować pomiędzy apatyczną obojętnością, a agresją? Dlaczego dopadają nas choroby związane ze stresem?

Tak działa mechanizm utraconych korzyści.

Każde działanie, które podejmujemy z jednej strony spełnia nasze potrzeby, a z drugiej pozostawia inne niespełnione. Dopasowując się do otoczenia, norm, struktur, będąc „yes-manem” z jednej strony zyskujesz akceptację i bezpieczeństwo, ale być może tracisz na autentyczności, chęci wyrażania siebie, potrzebie decydowania o sobie. Może chciałbyś żyć inaczej, po swojemu, ale nie masz odwagi. Być może marzysz o idealnym świecie, w którym ludzie akceptują siebie takimi jacy są. Może masz dość wkładania w ramy oczekiwań, ocen, kar i nagród.

Jak sobie radzić w takiej sytuacji? Odpowiedź jest prosta – bądź świadomy. Mów „wybieram”, „chcę”. Zdaj sobie sprawę z osiąganych zysków i ponoszonych strat. W możliwie wysokim stopniu kieruj własnym życiem, a nie biernie mu się poddawaj uznając, że na nic nie masz wpływu. Świadomość doda Ci odwagi. Uruchomi mechanizm brania odpowiedzialności za Twoje wybory i decyzje. Być może wesprze Cię w działaniach, które niekoniecznie spotkają się z aprobatą innych, ale pomogą Ci wyjść z roli, która Tobie nie służy.

Spróbuj odpowiedzieć sobie na kilka pytań.

– Kim jestem?
– Kim chcę być?
– Czy sposób w jaki żyję jest dla mnie dobry?
– Czy relacje, w których funkcjonuję są dla mnie wspierające?
– Czy jestem w wewnętrznej równowadze?
– Czy jestem szczęśliwy?
– Czy jest coś co chciałbym zmienić? Jak mogę to zrobić?

Jeśli coś Ci w życiu doskwiera i przeszkadza, złości i frustruje, smuci i przytłacza zastanów się dlaczego. Czego potrzebujesz? Co jest dla – Ciebie ważne? I co możesz zrobić, aby poczuć się lepiej? Pamiętaj, że tylko Ty odpowiadasz za Twoje potrzeby. Niektóre z nich są dla Ciebie bardzo istotne – walcz o nie. Inne nie domagają się tak wielkiej uwagi – możesz odpuścić.

Miej jednak świadomość, że to Ty wybierasz.
I miej odwagę być sobą.

*Tekst ukazał się na stronie Szkoły Trenerów Komunikacji opartej na Empatii.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zapisz się na newsletter

Zajrzyj też na:

Więcej

Radość

Co robisz, gdy doświadczasz radości?  Skaczesz do góry? Głośno pokrzykujesz? Śmiejesz się? Tańczysz? A może starasz się ukryć radość, więc zasłaniasz usta, kulisz w sobie i próbujesz powściągnąć uczucie, które pojawia się… No właśnie, gdzie? Gdzie doświadczasz radości w Twoim ciele? W brzuchu? W klatce piersiowej?

Miłość

Czy zdajesz sobie sprawę, że miłość to nie uczucie, ale potrzeba? Dlatego, gdy kochamy doświadczamy uczuć takich jak radość, energia, spełnienie, a nawet euforia. A gdy nie spełniamy potrzeby miłości doświadczamy smutku, żalu, rozczarowania, a nawet tęsknoty, która boli na poziomie ciała. Miłość, gdy kochamy i miłość, gdy jesteśmy kochani uskrzydla

List do Wysokich Obcasów.

Czasem jest tak, że coś mnie bardzo poruszy. Ostatnio były to trzy teksty na temat wypalenia rodzicielskiego.  Mam mnóstwo zrozumienia dla rodziców – dla ich wyczerpania, zmęczenia, niekiedy zniechęcenia i wszystkich wyzwań, które potrafią przytłaczać.  Wspieram rodziców, by mogli czuć