Celem programu jest zbudowanie MOCY rodziców

Małgorzata żółtaszek

Program Mocy dla Rodziców
Kurs online

RODZICIELSTWO LEKKOŚCI

Intencją programu jest to, byś jako Mama / Tata mogła / mógł być szczęśliwa / szczęśliwa. Byś czuła / czuł, że świat Ci sprzyja, a Ty poradzisz sobie ze wszystkim, co do Ciebie przyjdzie.

Tylko dzięki wspierającej obecności możemy w dzieciach zbudować poczucie bezpieczeństwa, własnej wartości i bycia kochanymi i chcianymi

Czego zatem chcesz dla Twojego dziecka / Twoich dzieci?
Jak sama / sam chcesz się czuć w roli rodzica?

Wszyscy chcielibyśmy, by nasze dzieci były szczęśliwe, by zdrowo rosły i rozwijały się.

By czuły się pewnie, bezpiecznie, realizowały swoje marzenia i cieszyły się życiem.

Ty zapewne też chcesz tego dla Twojego dziecka / dzieci. Wiesz też, co chcesz z siebie dać.

Czy jednak czujesz w sobie MOC, by to osiągnąć?

Moc rodzica przejawia się w tym, że nie musi uciekać się do emocjonalnej przemocy:

program porozumienie bez przemocy dla rodziców
program porozumienie bez przemocy dla rodziców

Wiem, co mówię. Sama jestem mamą dwojga nastolatków. Moja córka ma 16 lat, a syn 13. Uwielbiam ich

Czy doświadczyłaś / doświadczyłeś ostatnio sytuacji, gdy opuściła Cię MOC i pojawiła się PRZEMOC?

Jestem pewna, że tego nie chciałeś / nie chciałaś. Zwyczajnie puściły Ci nerwy, przeważyło zmęczenie, przygniotła presja i chęć, by choć przez chwilę było łatwo. Zapewne obiecywałaś / obiecywałeś sobie, że to się więcej nie powtórzy, a jednak kolejny dzień był bardzo podobny. I nie pomogły wyrzuty wobec siebie i obietnice, że od jutra będzie inacze

A gdybym Ci powiedziała, że możesz odzyskać MOC i sprawić, by Twoje rodzicielstwo stało się LEKKIE? Byś czuła się spełniona i szczęśliwa w roli Mamy? Byś czuł się spełniony i szczęśliwy w roli Taty? By Twoje dziecko / dzieci było spełnione i szczęśliwe?

Jestem też trenerką komunikacji opartej o Porozumienie bez Przemocy oraz praktykiem terapii IFS. Poprowadziłam mnóstwo szkoleń i warsztatów w zakresie komunikacji empatycznej, relacji z dziećmi, a także setki indywidualnych sesji terapii. Widzę, jak wielki wpływ ma na nas nasze dzieciństwo i jak wiele wątpliwości i pogubienia noszą w sobie rodzice. Pomagam im w tym, by czuli się dobrze i pewnie.

Czy zawsze tak było?

Początki

Nie, moja historia nie była różowa od samego początku. Doświadczyłam rodzicielskiego armagedonu. Urodził się mój syn. Córka miała trzy latka. Byłam niewyspana, przemęczona, ze stresu nie miałam pokarmu i miotałam się między gigantyczną miłością do moich dzieci, a chęcią ucieczki, by choć na chwilę posiedzieć w ciszy, by choć przez moment nikt nic ode mnie nie chciał, nic do mnie nie mówił, o nic nie pytał i nie dotykał. Bym nie musiała rozwiązywać wszystkich problemów tego świata, znać każdą odpowiedź i wszystkiemu zaradzić. I choć miałam wspierającego męża, ostatecznie byłam SAMA. Sama z moimi myślami, poczuciem winy i przekonaniem, że się nie nadaję do roli mamy, a to wszystko mnie przerasta.

Perfekcjonizm

Patrzyłam na rozczarowanie w oczach mojej małej córeczki, gdy nie mogłam do niej podejść. Widziałam jej lęk, gdy mówiłam do niej ze zniecierpliwieniem i podnosiłam głos. Czułam napięte ciało mojego synka. Czułam się koszmarnie. Miało być zupełnie inaczej. Nie rozumiałam co się dzieje.


Dziś już wiem, co nie zadziałało. Dziś już wiem, dlaczego marzyłam o tym, by uciec.


Wykańczał mnie mój perfekcjonizm. Chciałam być perfekcyjną mamą zawsze uśmiechniętych dzieci, perfekcyjną żoną zawsze zadowolonego męża, perfekcyjną panią domu (maniakalnie oglądałam program o tym, jak idealnie wysprzątany dom można mieć), perfekcyjną kucharką (choć gotuję dla przyjemności raz w roku).

Oczekiwania

To wszystko wpędziło mnie w ogromny stres i gigantyczne zmęczenie. Bycie w ciągłym napięciu, w poczuciu, że tyle jeszcze muszę zrobić i że nie zdążę. Nie mogę spać, nie mogę jeść, nie mogę odpocząć.


Nie był to jednak jedyny powód. Tak naprawdę nie umiałam docenić samej siebie. Koncentrowałam się wyłącznie na swoich brakach. Potem okazało się też, że to samo zaczęłam myśleć o dzieciach i o mężu. Stąd coraz większe poirytowanie i jeszcze większe oczekiwania. Tak bardzo marzyłam o tym, by ktoś w końcu mi pomógł i tak nieświadoma byłam tego, że nie pozwalam sobie na przyjęcie pomocy, bo nikt nie ogarnie życia tak, jak ja. Moje życie i moje rodzicielstwo było tykającą bombą. Moja córeczka stała się płaczliwa i nerwowa, mój synek sprawiał wrażenie, jak by nie chciał przeszkadzać. Ja sama byłam przerażona, bo podskórnie czułam, że sypie się poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości moich dzieci. Moje poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości legło w gruzach. Byłam na dnie.

Ratunek

Aż przyszło wyzwolenie.
Trafiłam na książki Elaine Mazlish i Adele Faber, dzięki którym dowiedziałam się, że nie ja jedyna mam kłopot w relacji z dziećmi i że poprzez słowa można osiągnąć bardzo wiele.
Informacja o tym, by w sytuacji konfliktowej uznać uczucia dziecka, zamiast im zaprzeczać była na wagę złota.
Gdy zaczęłam mówić do dzieci, które upadły i płakały: „To uderzenie musiało boleć”, dzieci czuły się rozumiane i przestawały płakać, a ja tak po prostu mogłam je przytulić. Miałam wrażenie, że dzieje się jakiś cud.


W tamtym momencie uświadomiłam też sobie, jak bardzo ja sama, w sposób nieświadomy i nawykowy, zaprzeczam swoim własnym emocjom. Wmawiam sobie, że wszystko gra, choć wcale tak nie było. Zmuszam się, by ze wszystkim sobie poradzić, choć nie mam już siły

program porozumienie bez przemocy dla rodziców

Przyjemnie jest od nich usłyszeć, że mamy fajną rodzinę, a oni lubią wracać do domu, bo w domu jest fajnie. Nasze rodzicielstwo jest LEKKIE

Zobaczyłam też jak wielki wpływ na to jaką mam relację z dziećmi ma to, jaką relację mam sama ze sobą

I wtedy przyszło Porozumienie bez Przemocy, a w nim świadomość moich własnych uczuć, których doświadczałam i potrzeb, które były niespełnione. Gdy dowiedziałam się, że to ja jestem odpowiedzialna za moje potrzeby, jak na przykład potrzeba odpoczynku, pierwsza myśl brzmiała: „wolno mi”? A potem zakwitło mi w głowie, że to ma sens, że z pustego i Salomon nie naleje. Nie dam dzieciom, jeśli nie mam dla siebie. Jeśli nie mam dla siebie, będę oczekiwać, że dzieci mi to wynagrodzą, na przykład będą cichutko się bawiły, bym ja pozwoliła sobie na odpoczynek. W mojej rodzinie po pierwszym szoku, że jestem, że czegoś potrzebuję, zaczęła dziać się magia. Dzieci nie krzyczały, ja byłam spokojniejsza, trudności się rozwiązywały. Mąż, który był zwolennikiem „klasycznych metod” kręcił głową z niedowierzaniem, że nasze życie tak się zmienia. Następnie zaczął mnie naśladować w nastawieniu na uczucia, na ich uznawanie, w szukaniu potrzeb i w budowaniu własnej świadomości. Wow!
Dziś z naszymi nastolatkami mamy cudowny i bardzo bliski kontakt. Oczywiście nie obywa się bez napięć, kłótni, ostrzejszych wymian zdań. Jednak zawsze do siebie wracamy. Nasze dzieci wiedzą, że mogą z nami o wszystkim rozmawiać. Czują się kochane i mimo różnych zawirowań swojego wieku ich poczucie własnej wartości plasuje się dość wysoko.

Rodzicielstwo to jednak nie tylko relacja z dziećmi, ale również z drugim rodzicem.

I na tym polu, choć doświadczyliśmy wyżów i niżów, doświadczamy WSPÓŁMOCY. To nas uskrzydla. Przez te wszystkie lata zgłębiania książek, zanurzania się w Porozumienie bez Przemocy, budowania rodzinnych relacji, prowadzenia szkoleń, warsztatów, prowadzenia terapii IFS i bycia we własnym procesie, odkryłam najważniejszą rzecz. Coś co działa na 100%.

Jeśli PRAWDZIWIE kochasz siebie, będziesz z LEKKOŚCIĄ kochać swoje dziecko i bliskie Ci osoby.

A prawdziwie jest wtedy, gdy jest bez wątpliwości, naturalnie, bez walki i konieczności udowadniania swojego prawa do wartości, do akceptacji, miłości i życia.

Gdy nie ma walki, jest spokój. Gdy jest spokój jest lekkość. Gdy jest lekkość jest moc. Gdy jest moc nie ma przemocy.

I dobrze się wraca do domu i do rodziny. I fajnie się jeździ na wakacje. I kocha się bez wysiłku i bez poczucia winy. I można być szczęśliwym jako rodzic i mieć szczęśliwe dzieci. I jest miękko i przytulnie.

Zajęło mi ponad 12 lat, by znaleźć się w miejscu, w którym jestem.

To miejsce lekkości, autentyczności, spełnienia i szczęścia. Mojego i mojej rodziny. Przez ten czas mierzyłam się z tym czego pragnę i sprawdzałam, co działa, a co nie. Prośba, przy której jest wybór działa. Żądanie z niecierpliwym oczekiwaniem nie działa. Otwarcie na uczucia działa, zamknięcie się prowadzi na manowce.
Jeśli chcesz możesz rozpocząć taką samą ścieżkę jak ja. Po dwunastu latach na pewno będziesz w satysfakcjonującym Cię miejscu. Pytanie jednak brzmi, czy chcesz uczyć się jak ja metodą prób i błędów. Przeczytać tonę książek o wychowaniu dzieci, by w końcu zdać sobie sprawę, że i tak musisz zacząć od siebie?

Że tak naprawdę chodzi o schematy myślenia, działania i podejmowania decyzji? Jak mam się rozluźnić na spotkaniach rodzinnych, jeśli chciałabym dobrze wypaść przed całą rodziną? Jak mam mówić „nie” i stawiać granice, jeśli mam mechanizm zadowalania innych? Jak mam kochać siebie, jeśli moje ochronne części boją się, że wówczas przestanę dbać o dobre samopoczucie innych, a to sprawi, że stracę akceptację lub poczucie bezpieczeństwa?

Kiedy jesteś rodzicem Twoje dziecko / dzieci wyzwala wszystko to, co było w Twoim dzieciństwie. I te piękne rzeczy i te trudne, bolesne.

Dlatego do dyspozycji masz Rodzicielstwo lekkości. Pełen MOCY kurs online.

Co zrobić, by było lekko i z mocą?

Najpierw prawdziwie pokochaj siebie

Jak to zrobić?

Dzięki 24 lekcjom czułości dla wewnętrznego dziecka. Ponad 40 godzin mojego prowadzenia Ciebie przez zakamarki Twojego dzieciństwa. Poprzez dotknięcie tego, co w Tobie delikatne i wrażliwe oraz tego co wolałabyś / wolałbyś schować. Możesz zacząć już dziś, ponieważ kurs jest nagrany. Tak naprawdę kurs nie będzie Cię wspierał jedynie w relacjach z dziećmi, ale też w Twojej pracy, stosunku do pieniędzy (jak zarabiać, jeśli nie potrafię brać?) i relacjach osobistych.

Ty zapewne też chcesz tego dla Twojego dziecka / dzieci. Wiesz też, co chcesz z siebie dać.

Możesz skorzystać anonimowo, na mojej platformie szkoleniowej lub dołączyć do wspaniałej grupy na Facebooku, w której odpowiadam na pytania.

Gdy tylko utulisz swoje dzieciństwo (sprawdzisz, jak się ma Twoje poczucie bezpieczeństwa, doświadczenia z relacji rówieśniczych, przeżywanie związku rodziców i wszystkie inne aspekty kursu), czyli zaopiekujesz podstawę z podstaw – Twoje wewnętrzne dziecko, zaproszę Cię na specjalizację. Specjalizację z bycia rodzicem dla Twojego dziecka / dzieci, kiedy już potrafisz być wsparciem sama / sam dla siebie.

Już dziś możesz przyjrzeć się swoim dziecięcym częściom z poziomu następujących perspektyw:
24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Akceptacja

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Bliskość i bezpieczeństwo

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Ciało

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Dotyk

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Empatia

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Fantazja

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

„Grzeczność” i „niegrzeczność”

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

HoHoHol Alkohol

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Idealność

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

„JA” wewnętrzne

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Koleżanki i koledzy

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Lekkość

„Łowcy” i „zbieracze jagód”

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Miłość

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Naturalność i autentyczność

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Odpowiedzialność

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Potrzeby

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Rozwój

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Samodzielność

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

„Tak” i „nie”

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Uczucia

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Własna wartość

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Związek rodziców

24 lekcje czułości dla wewnętrznego dziecka

Życie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *